Świadectwo 3

  • Posted on: 3 May 2012
  • By: rekolekcje

Zacznę powtarzając za psalmistą: „…zwróciłem się do Pana a On mnie wysłuchał i uwolnił od wszelkiego lęku(…) szukającym woli Pana niczego nie zabraknie …” (cały Ps 34 doskonale nadawałby się na wstęp, jednak ufam, że dociekliwi znajdą w Piśmie Świętym i dokończą lekturę – WARTO! ) Dotychczas żyłam jakbym nie żyła…co dziwniejsze żyłam dla Jezusa ale nie z Nim, lecz obok Niego. Nie mogłam uwierzyć, że Jezus mnie kocha taką jaka jestem, a każdy mój grzech jeszcze bardziej utrudniał mi wierzyć, że siła Jego miłości do mnie, nie zależy od moich upadków czy świętości życia. Nigdy nie byłam zbyt wylewna jeśli chodzi o moje przeżycia i osobiste doświadczenia – choć bardzo lubię mówić. ;) Zacznę może od tego jak się znalazłam na tych rekolekcjach i jak powoli „Pan sobie ze mną poradził” – to niesamowite doświadczenie i uczucie. Ostatnimi czasy wiele w moim życiu się wydarzyło, te dni niewątpliwie nie należały do tych najszczęśliwszych. Potrzebowałam czasu i odejścia na jakiś czas od tego co powoli zaczęło mnie przerastać. Napisałam prośbę o umożliwienie mi wyjazdu  ( jestem w zakonie i takie decyzje podejmuje s. przełożona prowincjalna), nie chcąc martwić najbliższych (oni od razu by poznali, że coś przeżywam ) wiedziałam, że nie może to być dom rodzinny. W odpowiedzi dostałam „proponuję rekolekcje lectio divina” długo patrzyłam na tą kartkę, ale żadnych innych propozycji tam po prostu nie było. No to dopiero się wkopałam – pomyślałam sobie w duchu – ja teraz potrzebuję się wygadać a nie milczeć!!!- tak przynajmniej mi się wydawało! No trudno, coś wymyślę… no i wymyśliłam - w Częstochowie mieszka moja koleżanka z którą od jakiegoś czasu nawet dobrze się rozumiałam… zanim wyjechałam już byłyśmy umówione. Ponieważ rekolekcje są w klimacie pustyni (zupełnego milczenia) zdawałam sobie sprawę że będzie problem z korzystaniem z tel. Komórkowego, ale też wiedziałam że coś się wymyśli… Mimo mojego nastawienia, prosiłam Pana Boga by pomógł mi w moich problemach by dał światło nadziei – o modlitewne wsparcie prosiłam też wszystkich bliskich – moje współsiostry i znajomych! Chciałam coś zmienić ale jeszcze nie wiedziałam co i jak. Nie zdawałam sobie sprawy, że Pan Bóg naprawdę wysłucha moich modlitw i już za kilka dni (choć problemy nie zniknęły ) będę potrafiła patrzeć na wszystko zupełnie inaczej. Ks. Marek już na pierwszej konferencji wprowadzającej nas w klimat rekolekcji poprosił o wyłączenie tel. komórkowych i zachowanie wiernego milczenia – wszystko to po to by usłyszeć co mówi do nas Bóg przez Swoje Słowo – słysząc słowa księdza w duchu pomyślałam, (jakbym chciała już się usprawiedliwić) że przecież Pan Bóg wie, że jak teraz potrzebuję porozmawiać… po konferencji weszłam do swojego pokoju i naprawdę nie wiem czemu wyłączyłam telefon! To był pierwszy znak, że coś będzie jednak nie tak jak sobie zaplanowałam. Było jeszcze więcej takich przypadków, że ja planowałam a potem mimo to, robiłam zupełnie coś innego – wbrew samej sobie ( to jest dla mnie tajemnica, ale proszę uwierzcie mi, naprawdę nie wiem jak to się działo). To fakt- codziennie prosiłam Jezusa o pomoc, bo naprawdę było mi ciężko i liczyłam na Jego wsparcie, ale wszystko chciałam przeżyć wg własnego planu. Na szczęście Pan Bóg nie wysłuchuje wszystkich naszych modlitw, dając nam jasno do zrozumienia, że nic lepszego nad Jego wolę w naszym życiu nas nie spotka. Działo się dużo a nawet bardzo dużo. Czas ten wspominam jako ciężki, ale bardzo mi potrzebny! Pan Jezus jednak z ogromną delikatnością pokazywał mi te obszary które muszę Jemu oddać i po prostu zaufać, oddać i uwierzyć, że On sam je uleczy! Mówił do mnie w Piśmie Świętym, mówił w ciszy, ale i mówił przez ks. Marka – który pełnił posługę kierownika duchowego, mówił że Jemu zależy na mnie i nie muszę wcale być doskonałą, że Jezusowi wystarcza moja słaba miłość, ograniczona historią mojego dzieciństwa. Pan Bóg w Swoim Słowie i posłudze kierownika duchowego dodawał mi pewności, że Jezus nie wymaga ode mnie bym Mu dawała więcej niż jestem w stanie Mu dać, a świętość to zupełnie coś innego niż doskonałość. Ostatecznie najważniejsza jest moja odpowiedź na pytanie Jezusa : „czy Mnie miłujesz?” dziś Jemu oddaję swoje serce i wszystko to co się w nim kryje, serce czasem obciążone grzechem ale mimo to zdolne do szczerego wyznania „Panie Ty wiesz o wszystkim, Ty wiesz, że Cię kocham”. BOGU NIECH BĘDĄ DZIĘKI ZA TEN CZAS ! NIECH DOBRY BÓG WYNAGRODZI STOKROTNIE WSZYSTKIM KTÓRZY SIĘ DO MOJEGO WYJAZDU PRZYCZYNILI! BOGU NIECH BĘDĄ DZIĘKI ZA POSŁUGĘ KS. MARKA I WSZYSTKICH TOWARZYSZĄCYCH NAM WRAZ ZE SWOJĄ MODLITWĄ!

Wdzięczna Bogu rekolektantka