Świadectwo 16

  • Posted on: 17 July 2017
  • By: rekolekcje

Już troszkę  czasu minęło od moich rekolekcji,czasu łaski - mojego czasu..,
tak bardzo " ktoś" nie chciał bym na nie jechała, czułam taki dziwny sprzeciw i strach,
ale pomyślałam dam radę- zawsze sobie daję radę więc i teraz tak będzie.
Pierwsze słowa,człowieka i Pana, a ja ciągle jakbym nie słyszała,
pierwsza rozmowa i dobry, cierpliwy, pełen Boga kapłan będący moim kierownikiem...i nic,
a potem codzienne ciche słowa Pana, który otwierał moje zamknięte serce,
jak pierwsze promienie słońca kwiat.
wiedziałam ,że już nie będzie tak samo,
że nawet moja miłość do  Jezusa będzie codziennie inna, każdego dnia większa niż wczoraj.
To niesamowite jak Słowo Pana powoli radziło sobie z kimś takim jak ja; pewną,upartą,zawsze mającą na wszystko odpowiedź kobietą.
Zawsze pragnęłam by On stał się dla mnie wszystkim - moim przyjacielem, bratem, oblubieńcem,moim spełnieniem, moją miłością - tak pragnęłam, ale życie weryfikowało  szybko i często na nie -moje pragnienia, aż do tych rekolekcji.
Chwile spędzone przy Jego Słowie, na modlitwie ,na samotności wypełnionej Jego obecnością dały pewność- tak może się stać ,tak będzie.
I przyszedł czas sakramentu pojednania, setki ich przeżyłam, ale to spotkanie było jednym z tych o których pamięta się zawsze, którego serce nie umie zapomnieć.
To właśnie wtedy podczas słów kapłana, a może powinnam powiedzieć Jezusa wypowiadanych przez kapłana poczułam niesamowitą Miłość i czułość Pana.
 Czułam jak ramiona Boga obejmują mnie całą i jak wtulam się w Jego wielkie,
pełne miłości Serce.
Uczucie tak niesamowite,że słowa stają się dziwnie ubogie.
To nie poezja, to fakt,
ta czułość Boga ogarnia mnie i teraz mimo,że wróciłam do swojej trudnej, czasem aż za trudnej nawet dla mnie  Galilei.
Wiem,że bez tych rekolekcji, bez ludzi,którzy mieli dla mnie czas i cierpliwość i zwyczajną braterska miłość nie dałabym rady odkryć na nowo Słowa Bożego- Jego Mocy pełnej miłosiernej Miłości.
To niebo,w które popatrzyłam podnosząc się z ziemi zawdzięczam także Wam: ks.Marku, ks. Mariuszu i ks. Krzysztofie
  Jeszcze raz dziękuję i zapewniam o mojej modlitwie
  s.lucyna